Tweety na temat @pzworgpl

Logowanie

0

Aktualności - archiwum

WYJAZD WĘDKARSKO-INTEGRACYJNY NA WAPNICĘ

Aktualności | 2019-01-21 | Publikujący: KOŁO PZW "LESZCZ" w Kocku

Planowany od wielu, wielu lat wspólny wyjazd wędkarzy naszego Koła znalazł swój finał.  Pomysł wyjazdu na wspólne wędkowanie – wycieczki pojawił się już ze 20 lat temu, kiedy funkcję Prezesa naszego Koła przejął niezapomniany Mieczysław Szczepański.  Poza wieloma pomysłami realizowanymi przez Zarząd pod jego przewodnictwem pojawił się i ten wspólnego wyjazdu na „obce” łowisko np. na Bóg. Niestety z różnych przyczyn pomysł ten nie został zrealizowany aż do chwili obecnej. Zarząd pod przewodnictwem prezesa Zbigniewa Nowickiego dopiął swego i zorganizował wyjazd dla 24 naszych wędkarzy. Nie była to rzeka Bóg – bo w rzekach i wody i ryb z roku na rok coraz mniej, stąd wyjazd byłby mniej atrakcyjny. Wybrano  specjalne łowisko „Wapnica” w Maciejowicach woj. Mazowieckie.  Łowisko powstało na bazie stawów malowniczo położonych koło Maciejowic ,  znanych  z Bitwy pod Maciejowicami, stoczonej 10 października 1794   pomiędzy wojskami polskimi dowodzonymi przez gen. Tadeusza Kościuszkę  (naczelnika insurekcji) a wojskami rosyjskimi pod dowództwem gen. Fiodora Deniosowa  i Iwana Fersena, zakończonej niestety ę klęską wojsk powstańczych i wzięciem do niewoli rannego dyktatora powstania.

Łowisko wcześniej przetestowane przez naszego Kolegę Piotrka Barszczewskiego, który obłowił większość łowisk komercyjnych w dalszej i bliższej okolicy. Wyjazd udał się znakomicie – przede wszystkim w części integracyjnej ale i tej sportowej też było fajnie. Na 24 wędkarzy tylko kilku nie udało się złowić żadnej ryby. Ci łowili przede wszystkim promienie słoneczne.  Ci co złowili rybę byli zadowoleni podwójnie. Może nie były to ich okazy życiowe ale takich ryb nie łowi się często a niektórych jak jesiotr czy tołpyga to raczej w ogóle. Tym większe zadowolenie kiedy na haku  czepia się jesiotr 7 kg czy 4 kg tołpyga. Były też  karpie koło 5 kg i ponad kilowe liny. Na co dzień raczej nie  do złowienia.

Zarząd Koła zadbał znakomicie o żołądki wędkarzy. Łowiliśmy bowiem przez 24 godziny. Żołądki też dopominały się papu. O nie zadbał Zarząd a właściwie żona wiceprezesa d/s sportu Daniela Jurkiewicza Pani Beata przygotowując na kolację pyszny forszmak. Na niedzielne śniadanie był obfity grill a na obiad tradycyjne polskie dania  rosół i schabowy. Dla lepszego trawienia niektórzy rozcieńczali posiłki mocniejszymi nieco w procenty napojami. Do udanego wyjazdu dopasowała się w dodatku pogoda. 25 stopni i słoneczko, lekka bryza – było SUUUPEEEERRRRR!

Dziękujemy Gospodarzowi łowiska i Zarządowi za udaną imprezę i prosimy o jeszcze!

 

Poleć znajomemu

Zdjęcia

Dodaj komentarz

Informacja
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.