Tweety na temat @pzworgpl

Logowanie

0

Aktualności - archiwum

Relacja z II Memoriału Piotra Łapińskiego Bystra 22.03.2015

Aktualności | 2015-04-09 | Publikujący: Koło PZW LSM Fart

 

 To już po raz drugi uczestniczyliśmy w Memoriale, czyli w otwartych zawodach pstrągowych ku pamięci naszego kolegi. 

Jeszcze dwa lata temu organizowaliśmy wspólnie z Piotrem te zawody, pod nazwą Pstrąg Bystrej, pamiętamy spotkania po zawodach ileż to zdjęć Piotr nam robił, był nie tylko zawodowym fotografem, ale zwyczajnie to lubił. No miłe to chwile były, będziemy wspominać wspólne wędkarskie przygody, ale chcemy aby ta przygoda to wspomnienie było kontynuowane, więc był drugi Memoriał Piotra Łapińskiego i będą kolejne.

 
  Tym razem poranek jakby chłodniejszy ale dopiero 6.00. Zbiórka zaplanowana w Wąwolnicy o 8.00 jest jeszcze czas, pewnie będzie cieplej. Nic nie zapowiadało jeszcze gorszej pogody, no może coś w telewizji mówili, że na południu będzie padał śnieg ale... komu to pasowało przecież dziś zawody na Bystrej, ma być ładnie i już. Ładujemy gorące dania na poczęstunek wszystkich uczestników, przesiedziałem nad nimi cała sobotę i mam nadzieję że będą smakowały. Bigos pachniał w całym samochodzie, nagrzany do czerwoności owinięty w koce i przytulony do żurku w którym łyżka stawała podczas podgrzewania,wkładki było tam na gęsto. W oddzielnej skrzynce obok wylądowały domowe specjały smalczyk,kiszony ogórek no i wędlinka. Bierzemy jeszcze drewno do rozpalenia w piecu no może jakieś ognisko będzie. No przecież jeszcze puchar i nagrody, no gotowe. Ale przecież i wędki ups w ostatniej chwili. Teraz gotowe. Dojeżdżamy gdzieś o 7.30 po drodze mijamy kolegów, nie pomachali nam, ale to nasi. Na placu w umówionym miejscu stoi już jeden samochód stajemy i my, obok nas zaparkowali koledzy których mijaliśmy i po chwili już pięć samochodów parkuje na placu, dojeżdża prezes, jest nas 16. Szkoda że nie ma więcej . Zaczyna prószyć śnieżek wiatr zagląda nam za kołnierze, no ciekawie się zapowiada. Dojeżdża jeszcze jeden samochód, wysiada pani z chłopcem, miła niespodzianka chłopak chce wziąć udział w zawodach, czujemy się zaszczyceni. Taka pogoda, nikogo nie zna i chce łapać z nami ryby, jest w nim wędkarski duch.

 No to odprawa, skracamy zawody o godzinę kilka słów o regulaminie czyli zawody na żywej rybie, liczą sie tylko pstrągi potokowe. wymiar 30cm  "łączymy się w pary" i jazda.

  Wszyscy wyjeżdżają z placu skręcają w prawo, a my w lewo na Nałęczów, podjeżdżamy parę kilometrów spojrzenie na rzekę i szybki manewr zawrotu. Parkuje na wysepce, już nie przeszkadza mi wiatr, śnieg ani żadne tam... Zachodzę samochód od tyłu otwieram,  uf wszystko ok. nic się nie wylało, unosi się zapach jakby z kuchni.

 Kolega gotowy, ja prawie, no i start do wody. Jest obiecująco, zakładam wściekłego woblerka i penetruję wodę co chwile zatrzymując w nurcie. Po przejściu kilku ciekawych miejscówek obrzucam zakręt, dość głęboki woda wije się w nim jakby się nie mieściła, podnosi się i opada, wychylam się i rzut troszkę jakby dalej. Wobler spada po drugiej stronie, przytrzymuje go chwile i podciągam i widzę jak z pod mojej burty startuje wykręcone żółte cielsko, uderza, widzę i czuję jednocześnie ale tylko przez chwilę, piorunujące napięcie mija, ale czemu się nie zapiął. Łowie dalej, zakładam perłowego twisterka  po godzinie wyciągam jakąś dwudziestkę a po chwili siedzi kolejny, wyskakuje nad wodę, ma wymiar tak ze 35-37 sięgam po podbierak i .. wypina się. Jest Jeszcze trochę czasu, zmieniam przynęty ,miejsca i tylko nerwówka, zaczepy rzuty w krzaki i temu podobne, czasu coraz mniej, napięcie coraz większe bo przecież nawet jednej wymiarowej ryby nie wyholowałem. Patrzę na zegarek jest jeszcze 40 min. Widzę piękną miejscówkę, skradam się, padam na kolana. Wychylam wędkę,rzut spod siebie i siedzi... wobler w korzeniach po drugiej stronie, macham kijem bez skutku, urywam żyłkę. Ale przecież nie zostawię go tak na wierzchu. Jest powalone drzewo przeskakuję na drugą stronę, odzyskuję woblerka i wracam. Dzwoni tel. a chyba pora kończyć przecież jako organizator muszę być wcześniej.

 W drodze do Iłek spoglądam na fajne miejscówki, może trzeba było tutaj...?.
 Na miejscu są już koledzy, wyników też nie mieli specjalnych więc jakby nie czuję się już najgorszy. Szybko wyciągamy jeszcze ciepłe jadło na stół w altance, bigos zawinięty w dwa koce utrzymał temperaturę, garnek z żurkiem stawiamy na piecyk w którym już się pali. Szybko rozkładamy smalczyk domowej roboty i  wędlinki , na drugim stole rozkładamy nagrody i puchar. Przyjmujemy karty startowe, każdy po zdaniu karty częstuje się ciepłymi daniami szybka wymiana zdań i mija czternasta. Uczta trwa, trwają też prace nad podliczeniem wyników,  w końcu są.  Wyniki nie mogą cieszyć, złowionych zostało 6 wymiarowych pstrągów. I tak pierwsze miejsce  zdobył kolega Marek Baprawski dwa pstrągi, drugie z niewielką stratą kilku punktów Andrzej Jamielniak dwa pstrągi, trzecie Tomasz Głusiuk jeden pstrąg, czwarte Mirosław Garbacz tez jeden pstrąg. Nagrodą za największego pstrąga zawodów i gratulacjami obdarowaliśmy kolegę z pierwszego miejsca Marka Baprawskiego. . Oprócz nagród za trzy pierwsze miejsca i największego pstrąga, wręczyliśmy nagrodę dla najmłodszego uczestnika kol. Kozińskiego, który bardzo dzielnie łowił razem z nami wzbudzając nasz podziw i szacunek, zapraszamy go również w przyszłym roku,

 Nagrodą niespodzianką był rozlosowany pośród wszystkich uczestników wobler produkcji Piotra Łapińskiego,podarowany przez żonę Piotra Panią Anię na potrzeby zawodów ( dziękujemy) szczęśliwym trafem mi udało się go wylosować z czego nie ukrywam bardzo się ciesze.

Wszystkim uczestnikom został wręczony pamiątkowy dyplom za udział w II Memoriale Piotra Łapińskiego.

 Na koniec złożyliśmy serdeczne podziękowania dla naszego kolegi po fachu Tomasza Niedźwieckiego, właściciela i gospodarza miejsca w którym gościliśmy. Po raz kolejny dzięki jego uprzejmości mogliśmy skryć się przed wiatrem i gościć się w altanie na jego posesji.

  Tomku dziękujemy jeszcze raz za życzliwe i serdeczne podejście do kolegów wędkarzy.

                                                                  Sprawozdanie:

Organizatorzy:                                                        Andrzej Małysz

Mariusz Michota

Mirosław Garbacz

Andrzej Małysz

Poleć znajomemu

Zdjęcia

Dodaj komentarz

Informacja
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Nasze Menu

Nasze filmy

Nasze wiadomości

Ostatnio komentowane wiadomości

Kalendarz imprez

Nasi członkowie

Nasze zdjęcia

Nasza sonda

Jesteś wedkarzem z Okręgu lubelskiego, masz możliwość wędkowania w innym Okręgu. Wybierasz
Biała Podlaska
Białystok
Chełm
Częstochowa
Kielce
Krosno
Mazowieckie
Piotrków Trybunalski
Radom
Rzeszów
Siedlce
Słupsk
Sieradz
Tarnobrzeg
Zamość
Głosuj wyniki

Ilość odwiedzin