Tweety na temat @pzworgpl

Logowanie

0

Aktualności

Gdzie są te ryby?

Aktualności | 2010-10-28 | Publikujący: Okręg PZW w Lublinie

Jesień to okres intensywnych zarybień. To również czas refleksji nad naszymi działaniami w PZW - zwłaszcza w gospodarce. Na wielu zebraniach spotkałem się z zarzutami, że za mało zarybiamy, zwłaszcza drapieżnika. Innym razem, że zabijanie dużych ryb, zwłaszcza drapieżników powinno być karane, bo nie ma większej satysfakcji jak wyciągnięcie takiego dużego drapieżcy, i że to już w zupełności powinno wędkarzowi wystarczyć . W dniu wczorajszym dostałem zdjęcie przesłane do Zarządu Okręgu od znanego lubelskiego ichtiologa, miłośnika ryb drapieżnych Kol. Zbigniewa Girsztowtta. Podczas swoich wypraw za drapieżnikiem wyholował na Zalewie Zemborzyckim wspaniałego szczupaka, ale nie jego wielkość była najważniejsza. Najważniejsza była zawartość jego żołądka. Wyciągnął z niego 21 nieprzetrawionych sandaczy. Szczupak nadal był głodny, bo pochełpił się na sztuczną przynętę. Gdy uzmysłowimy sobie ile takich dużych ryb pływa w naszych wodach, to i nietrudno dojść do refleksji, że w pewnym momencie może ich w ogóle zabraknąć.

Poleć znajomemu

Dodaj komentarz

Informacja
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Komentarze

Komentarze (14)

  • zibilbn Data dodania: 4 lata temu Oceń: 7 + / -

    Drogi Panie na Zalewie Zemborzyckim jest sandacz szczupak okonie sumy ale i jest kupa niewielkiego leszcza sa też duże i zatrzęsienie płoci i jakoś drapieżnik nie może tego zmniejszyć tylko że jest również posterunek Policji Wodnej i ten kto się zdecyduje pójść z siatami to wie że wyląduje na dołku i czeka go kara. Po pierwsze trzeba wzjąść się za straż rybacką która jest chyba tylko z nazwy a napewno w niektórych rejonach i szczególnie na rzekach. Wiele razy znajdowałem różnego rodzaju sidła nad rzekami ukryte w dużych krzakach niestety strażników nie spotkałem nigdy choć napewno kontrole sporadyczne czy jakaś akcja raz na rok zapewne jest. Kłusol kłusuje i zwija siaty w nocy logiczne czy w nocy są patrolowane rzeki napewno nie, zbiorniki wątpie, nad zalewem zemborzyckim jest policja to i jest ryba.

  • niuniek Data dodania: 7 lat temu Oceń: 9 + / -

    Ja myślę,że najlepszym sposobem było by rozpieprzyć PZW i zastanowić się co z tym wszystkim zrobić. Koledzy mają rację. Jezioro Orle k. Wejherowa,tu dwa lata temu zaczęliśmy w końcu łowić piękne leszcze. i co ? Zaraz wielmożna szlachta ze związku rozstawiła sieci,a że zbiornik jest bardzo płytki i dno równe płaskie poszło wszystko,czyli leszcz,sandacz szczupak . I jeszcze inna sprawa,w tym roku nie wykupiłem karty ponieważ chorowałem,teraz kiedy pytałem ile muszę zapłacić za dwutygodniowe pozwolenie powiedziano mi,że 150 zł.
    Żlodziejstwo,przecież tyle płaci się za cały rok. Nie dziwcie się ,że ludzie kłusują skoro związek okrada nas wędkarzy z pieniędzy i ryb. Składki coraz większe a ryb jak na lekarstwo.

  • cyrax Data dodania: 7 lat temu Oceń: 9 + / -

    Zacznę od tego że jak to przeczytałem to aż krew zagotowała się we mnie. Mam rozumieć że śladowe ilości ryb w naszych jeziorach są spowodowane dużymi drapieżnikami? Czyli to że wody na mazurach np świecą pustkami to wina SZCZUPAKA! NIE! To nie jest wina innych ryb, to wina chorej gospodarki wodnej jaka jest prowadzona w naszym kraju, co roku jestem nad jeziorem Mokre i co roku widzę jak jest orane 3 razy dziennie sieciami! Wszystkie wody są orane sieciami we wszystkie strony. To CHORE!!!

  • Nidecki Łukasz Data dodania: 7 lat temu Oceń: 6 + / -

    waterprotector

    Koledzy,wszystko się zgadza.Kilka drobnych uwag do ostatniego komentarza bob55.Racja leszcz to nie przysmak sandała,ale uwierz,że nie pogardzi.Świadczą o tym liczne brania na żywca,gdy na haku widniał wcale nie taki mikro leszcz lub krąp.Co do tego,że szczupaki przy sandaczach nie mają szans-znam świetnie pewne jezioro z glinianą i mętną wodą. Akwen 40 ha,niezbyt głęboki do 3-4 m,masa leszczyka inne drobnicy również sporo.Gdyby nie kłusole i odłowy kontrolne wszystko byłoby ok.Odłowy kontrolne to niekontrolowana rzeź i wypaczenie jakiegokolwiek sensu. Wracając do tematu panuje powszechna opinia,że na tym jeziorze króluje sandacz a szczupaka po prostu nie ma,-nic bardziej mylnego. Efekty spiningowe,przez lata nad tym jeziorem mówią całkiem co innego. To szczupaka jest zdecydowanie więcej niż sandacza.Ale populacja sandacz również ma się bardzo dobrze. Świetny ekosystem,ilość białej ryby,typ jeziora i żyzność pozwala na sporą populacje tych dwóch drapieżników w tym zbiorniku. Nie ma takiego pojęcia przegęszczenie,przerybienie czy dominacja-no chyba że człowiek ingeruje w zbiornik tak że głowa boli.
    Każdy akwen ma indywidualną charakterystykę i ''dominacja'' jakiegoś gatunku jest uzasadniona.Z pojęciem dominacji wiążą się pojęcia takie jak predyspozycje gatunku,warunki w danym akwenie. Po prostu te gatunki wiodą prym w tym w tym akwenie- i to jest naturalna nie wymagająca kontroli sprawa i kolej rzeczy.

    Swoją drogą świetny cytat i czysta racja: ''Nie da się w sztuczny sposób przywróci równowagi naruszanej codziennie przez człowieka''

    Zachęcam wędkarzy(w tym szanownych ichtiologów)do zwracania wolności tej wielkości esox'om co na zdjęciu jak i mniejszych-większych.A szczupakom życzę krótkiej wizyty na brzegu,niekończącej się tępym uderzeniem w tył łba.

    Pozdrawiam- C&R

  • bob55 Data dodania: 7 lat temu Oceń: 11 + / -

    Wszystko fajnie gdyby nie na ta nuta żalu do czytelników o to, ze nie znają problemów zalewu. Nie znamy i bazujemy na tym co nam Pan tu napisał. Ja myślę, że źle będzie jak wędkarze już na nic nie będą reagować i niczym się interesować. Wracając do głównego tematu to osobiście jestem sceptykiem co do biomanipulacji. Żyje trochę lat i wiem, że jak człowiek ingeruje w środowisko to zaraz zaczynają się problemy. To co robicie to droga walka z wiatrakami. Nie da się w sztuczny sposób przywróci równowagi naruszanej codziennie przez człowieka. Podobne problemy ma wiele zaporówek. Scenariusz ten sam. Wpuszcza się sandacza który wycina systematycznie szczupaki a to skutkuje niekontrolowana ekspansja leszczy. Sandacze niestety nie chcą go eliminować. Wolą zjadać siebie na wzajen niż paść się leszczami. Szczupaki przy sandaczach nie mają szans dlatego bardzo szybko wszystko wróci do normy. Jak miałbym już tak manipulować to postawiłbym na suma. Temu jak wiadomo leszcz smakuje. Sandacz go nie ruszy za to ona je trochę zredukuje.

  • Harasim Marek Data dodania: 7 lat temu Oceń: -5 + / -

    Rozwiń
  • bob55 Data dodania: 7 lat temu Oceń: 7 + / -

    Panie Marku, spekulujemy tu na podstawie tego co Pan napisał. Wyraził Pan inny pogląd i O.K. na tym polega dyskusja. My nie wiemy wielu ręczy wiec wnioski mogą być różne. Nie wiadomo ile te sandacze ze zdjęcia maja cm bo nie ma odnośnika. Natomiast ja po tym co Pan napisał nadal mam wątpliwości. Osobiście wypuszczam wszystkie ryby ale widziałem mnóstwo ryb patroszonych i takiego czegoś nie widziałem. Widziałem za to szczupaki nafaszerowane pstrągami wpuszczonymi w jedno miejsce. Łowiłem wiele razy szczupaki nafaszerowane kroczkami z zarybienia. Na tej podstawie mogę domniemywać, że i tu jest coś na rzeczy. Przyzna Pan chyba, że opisana sytuacja do normalnych nie należy, stąd ten new. Pisze Pan, że woda jest zarybiana i większym narybkiem jesiennym. No to przepraszam, ale co się tu nie zgadza? Ale nawet załóżmy, że to nie efekt zarybienia to jeśli szczupaki się tak objadają narybkiem sandacza to znaczy, że jest go tam dużo za dużo. Większe drapieżniki zawsze polują na ryby dominujące w wodzie. Pamiętam zarybienia sandaczem pobliskiej zaporówki. Były tam wówczas miliony jazgarzy. Po kilku latach ślad po nich zaginął. Sandacze za to rosły jak na drożdżach. I tak po kolei systematycznie wycinały poszczególne gatunki ze szczupakiem włącznie. Warto chyba się nad tym zastanowić a nie zrzucać wszystko na szczupaki. PS. Jeśli wyraz „pochełpił” pochodzi od chełpienia, to chyba to nie najszczęśliwsze określenie?

  • Harasim Marek Data dodania: 7 lat temu Oceń: -6 + / -

    Rozwiń
  • Górka Tomasz Data dodania: 7 lat temu Oceń: 9 + / -

    mapet77

    Popieram przedmówcę, efekt złych zarybień. Wody PZW ociekają karpiem kroczkiem lub handlowym, dając nam złudny obraz "rybności" naszych łowisk. W wodach pływa sporo ryb, ale wielkością to one nie grzeszą. Kiedy PZW zda sobie z tego sprawę, że przestały nas (przynajmniej niektórych) bawić tematy zarybień karpiem, a zaczęły nas interesować: przyszłość naszych wód, ochrona ryb w taki sposób, aby nasi potomni mogli coś jeszcze złowić w przyszłości, a nie tylko posiedzieć nad pustą wodą. Zacznijmy stwarzać rybom możliwości rozrodu, pilnujmy tarlisk w odpowiednich okresach roku i przede wszystkim zacznijmy zmieniać samych siebie, gdyż widzimy drzazgę w oku kolegi a nie potrafimy zauważyć belki we własnym.

  • Jarecki Marek Data dodania: 7 lat temu Oceń: 7 + / -

    marekjareckipzwwg

    Jaka selekcja?? To efekt złych zarybień, zarybia się zbiorniki zbyt małym sandaczem i to są efekty... gdyby tak jak na Słowacji wpuszczać ryby 40 cm. i dbac o tarliska nie było by w brzuchu tego szczupaka tylu sandaczykow tylko leszcze czy plocie.

  • bob55 Data dodania: 7 lat temu Oceń: 7 + / -

    Zgadzam się z Piotrem. Wygląda to na efekt typowego walenia ryb w jeno miejsce. Na dodatek ryby z naturalnego tarła by się tak nie grupowały i są uczone się ukrywać i uciekać. Ryby z hodowli są bez porównania gorzej przystosowane. Żyją w komfortowych warunkach do zarybiania. Tak wiec PZW samo sobie wystawiło piękna laurkę a to tylko martwy dowód na marnotrawienie naszych pieniędzy.

  • Domaciuk Marcin Data dodania: 7 lat temu Oceń: 9 + / -

    maxikaz99

    Wydaje mi się koledzy ze nie ma co tragizować a taka zawartość żołądka raczej świadczy o tym że małego sandaczyka jest dużo ,czyli zatapianie sztucznych tarlisk przynosi rezultaty (http://www.pzw.org.pl/naszewody/wiadomosci/31464/60/efekty_sztucznych_tarlisk). Średnio ze 100 szt do "pełnoletności" dożyje 2 więc może tak wygląda naturalna selekcja..

  • piotr_zieleniak Data dodania: 7 lat temu Oceń: 8 + / -

    To zdjęcie to też przykład na istniejącą w przyrodzie tak zwaną piramidę. To zupełnie normalne, ze duże drapieżniki zjadają te mniejsze. Gdyby to zjawisko było nienormalne to już dawno wyginęłyby wszystkie drapieżniki na ziemi. Inna rzecz, ze gospodarz łowiska sam przyczynia się do takich sytuacji zarybiając sandaczem w jednym miejscu. Zagęszczenie rybek przyciąga drapieżniki a efekt widzimy na zdjęciu. W normalnych warunkach szczupakowi trudno by było zjeść tyle małych sandaczyków bo te są rozproszone po całym akwenie. Myślę, że warto zarybiając zbiornik korzystać z łodzi i rozwoźić narybek na dużym obszarze łowiska, wówczas minimalizujemy straty w materiale zarybieniowym.

  • marek_sz Data dodania: 7 lat temu Oceń: 8 + / -

    To wszystko nic w porównaniu z ty co my sami wyczyniamy. Myśle, że poza nieodpowiedzialnymi ludźmi nic rybom nie zagraża.

Nasze Menu

Nasze filmy

Nasze wiadomości

Ostatnio komentowane wiadomości

Kalendarz imprez

Nasi członkowie

Nasze zdjęcia

Nasza sonda

Jesteś wedkarzem z Okręgu lubelskiego, masz możliwość wędkowania w innym Okręgu. Wybierasz
Biała Podlaska
Białystok
Chełm
Częstochowa
Kielce
Krosno
Mazowieckie
Piotrków Trybunalski
Radom
Rzeszów
Siedlce
Słupsk
Sieradz
Tarnobrzeg
Zamość
Głosuj wyniki

Ilość odwiedzin