Tweety na temat @pzworgpl

Logowanie

0

Aktualności

Świdnickie dorsze II

Aktualności | 2015-10-30 | Publikujący: Koło PZW Świdnik Miasto

Bałtyk.17-18.10.2015

Tylko i aż pół roku minęło od naszego ostatniego wyjazdu na bałtyckie dorsze. Zew morza nie pozwolił nam dłużej usiedzieć w domowych pieleszach i jedziemy po morską przygodę. Bogatsi o doświadczenia z poprzedniej wyprawy, wyekwipowani w dobry mocny sprzęt wyruszamy w piątek rano. Mamy umówione 2 rejsy w sobotę i w niedzielę na różnych kutrach.Prgnozy pogody pomyślne. Start busa o godzinie dziewiątej o godzinie dziewiątej trzydzieści telefon i grom z jasnego nieba, szyper, z którym mamy płynąć w sobotę oznajmia nam, że nie płynie, a na pytanie, dlaczego odpowiada, że nie, bo nie. Ten kuter to Zahir B omijajcie go szerokim łukiem. Cóż nam teraz robić, złość na oszusta, tyle przygotowań na marne, wracać, nigdy. Szybka decyzja, jedziemy choćby tylko z portu popatrzeć na wypływające kutry. Zimną krew zachowała tylko nasza Syrenka Czarodziejka Kasia. Wyjęła swojego czarodziejskiego smartfona poszczebiotała coś do niego swoim słodkim głosem i po dwóch godzinach odpowiedź. Szyper z Bursztynka zaprasza nas wszystkich ośmioro na swoją łódkę na sobotni rejs. Dalsza podróż mija już bez niespodzianek i w wesołych nastrojach dojeżdżamy do Władysławowa. Nareszcie płyniemy, wiatr znośny, ale morze mocno rozbujane po kilku dniach sztormu. Jesteśmy na to przygotowani i tym razem daniny żołądkowej dla mew nie będzie dzięki małym białym tabletkom. Po godzinie jesteśmy na łowisku i zaczynamy łowienie. Już po kilku pierwszych rzutach widzimy, że nie będzie łatwo. Bardzo duży dryf kutra zmusza do założenia najcięższych pilkerów, co i tak nie zapobiega częstym splątaniom zestawów. W takich warunkach morskie łowienie to ciężka fizyczna harówka, ręce mdleją od zmagań z oporną wędką, pot cieknie po różnych częściach ciała, ale widok wynurzającego się z morskich głębin naszego dorsza powoduje, że zapominamy o bólu i cieszymy się chwilą tryumfu nad morskim drapieżnikiem. Tego dnia brania niebyły zbyt częste, ale prawie wszystkie złowione ryby miały powyżej 40 cm.Największego złowił Robert 53 cm.W niedzielę płyniemy ze starymi znajomymi na niezawodnej Nereidzie. Morze spokojniejsze, ale pada. Początek dnia nieszczególny, pojedyncze sztuki, z czasem coraz lepiej i kasty szybko zapełniają się rybami. Trafia się na kutrze kilka ładnych sztuk między innymi jedna piszącemu do Was te słowa Wojtkowi. Udało mi się złowić dorsza o długości 56 cm i wygrać zakład o najdłuższą rybę wyjazdu. Pozostali też nie mieli powodu do narzekań, każdy, kto pokonał własną słabość i deszcz połowił sobie do woli. Zachwyt wszystkich wzbudzała nasza Kasia, wszyscy patrzyliśmy pełni podziwu jak ta filigranowa dziewczyna wyholowywała z morskich głębin dorodne dorsze.Przemoknięci, zmęczeni, ale szczęśliwi kończymy naszą morską wyprawę. Na kwaterze kąpiel po całodziennych trudach łowienia i wspólna kolacja. Przy kolacji oczywiście morskie opowieści, pomysły na nowe wyprawy, być może gdzieś dalej po nowe przygody. To, że znowu pojedziemy to rzecz pewna, bo dla nas inaczej już być nie może. Na koniec mała rada dla tych, którzy jeszcze tam nie byli a chcieliby spróbować.Uważajcie morze uzależnia już po pierwszym razie i odmieni wasze życie jak to się z nami stało. Do zobaczenia wśród spienionych fal.

Poleć znajomemu

Zdjęcia

Dodaj komentarz

Informacja
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Nasze Menu

Nasze filmy

Nasze wiadomości

Ostatnio komentowane wiadomości

Kalendarz imprez

Nasi członkowie

Nasze zdjęcia

Nasza sonda

Jesteś wedkarzem z Okręgu lubelskiego, masz możliwość wędkowania w innym Okręgu. Wybierasz
Biała Podlaska
Białystok
Chełm
Częstochowa
Kielce
Krosno
Mazowieckie
Piotrków Trybunalski
Radom
Rzeszów
Siedlce
Słupsk
Sieradz
Tarnobrzeg
Zamość
Głosuj wyniki

Ilość odwiedzin